„JESTEM BARBARZYŃCĄ, BO NIKT MNIE NIE ROZUMIE”

„JESTEM BARBARZYŃCĄ, BO NIKT MNIE NIE ROZUMIE”

(Owidiusz, Tristia, 5, 10, 37)

 

Kim jest barbarzyńca?

Początkowo słowo „barbarzyńca” oznaczało osobę, która posługuje się niezrozumiałym językiem, jest cudzoziemcem. Słownikowa definicja mówi, że barbarzyńca to człowiek niecywilizowany, prymitywny[1]. Potocznie za barbarzyńcę uważamy kogoś, kto zachowuje się w sposób odbiegający od społecznie akceptowanych norm. Sam Beniamin Franklin twierdził, że barbarzyńcą jest ten, którego zwyczaje różnią się od „naszych”.

Jak barbarzyńcy są postrzegani przez artystów?

Przemysław Gintrowski „Barbarzyńcy”. Źródło: youtube=http://www.youtube.com/watch?v=7Yemm1RU4A0, data dostępu: 01.03.2013.

Paweł Kałużyński: „Barbarzyńca”. Źródło: http://www.atak.art.pl/images/galleries/wystawy/kaluzynski/kaluzynski-06.jpg, data dostępu: 01.03.2013.

Paweł Kałużyński: „Barbarzyńca”

Podłubmy sobie

Obserwując życie codzienne można przypuszczać, że istnieją takie zachowania, które są „barbarzyńskie”, bo uważa się je za wstydliwe lub uznaje za tabu. Z pewnością każdy zna normę zakazującą rhinotillexis, tymczasem według badań[2] czynność ta (rozpatrywana tu jako „zwyczaj” a nie choroba) dotyczy około 90% dorosłych osób (n=254). Rhinotillexis w połączeniu z mukofagią budzą wstręt, powodują zdenerwowanie troskliwych matek i wywołują drwiący uśmiech na twarzach przypadkowych świadków. Krótka refleksja pojawiająca się w tym kontekście zmusza do postawienia pytania: barbarzyństwo czy kulturowe tabu?

Tutaj można obejrzeć inne „barbarzyńskie” (?) zwyczaje współczesnych:

http://odkrywcy.pl/gid,12920498,img,12920628,page,5,title,Skad-sie-biora-te-wstretne-nawyki,galeriazdjecie.html

Socjalizacja dzieci poprzez wskazanie na niewłaściwe zachowania na przykładzie scenariusza godziny wychowawczej wraz z opisem „nieeleganckich zachowań”:

http://kuratorium.lublin.pl/gsok/fck_files/file/sdw/(SZP%20Kultura%20osobista%20w%20%C5%BCyciu%20szkolnym).pdf

Mukofagia i dłubanie w nosie w interpretacji internautów:

Tarzan i Conan

            Produkcje filmowe przedstawiające barbarzyńców często korzystają z pewnego „uniwersalnego” wzorca (może nawet archetypu!): barbarzyńcą jest mężczyzna, silny (umięśniony i błyszczący niczym kulturyści w trakcie konkursu), skąpo odziany (najczęściej z odkrytą klatką piersiową), „pierwotny” (owłosiony). Taki barbarzyńca jest obiektem marzeń kobiet oraz mężczyzn: marzeń o władzy, sprawności fizycznej, niezłomności charakteru, o posiadaniu cech w większości nieprzydatnych we współczesnym świecie; marzeń o stereotypowych męskich przymiotach. Taki barbarzyńca jest ucieleśnieniem pewnego rodzaju ideału, jest „hiperseksowny”, „hipermęski”. Co ciekawe nie tworzy się tutaj negatywnego obrazu „człowieka pierwotnego”, lecz obraz bohatera reprezentującego siły natury, od których odeszła „cywilizowana” część społeczeństwa i przywracającego naturalny, słuszny porządek świata.

Tutaj można obejrzeć „ikony barbarzyństwa”:

Conan jako „pełnia” męskości (broń, „groźna” mina i muskulatura). Można zastanowić się nad ukrytymi funkcjami futra, które wypełnia… nazwijmy to „przestrzeń międzystringową”:

Demonstracja siły i niezłomności: http://www.filmweb.pl/article/Symulator+Barbarzy%C5%84cy-76811#prev

Tarzan jako obiekt pożądania:

 

Czy Europejczyk to barbarzyńca?

Wystarczy przez chwilę pomyśleć o burzliwej historii Europy: wojnach, kolonizacji, stosunku do innych ludów, by odpowiedzieć na to pytanie twierdząco. Leszek Kołakowski w jednym ze swoich esejów przytoczył pewną rozmowę z meksykańskim pisarzem, która może zmienić tę prostą interpretację:

Przed kilkoma laty zwiedzałem zabytki przedkolumbowe w Meksyku, przy czym miałem sposobność korzystać z towarzystwa znanego meksykańskiego pisarza, wybitnego znawcy historii ludów indiańskich. Wyjaśniając mi znaczenie wielu rzeczy, których inaczej byłbym nie zrozumiał, przewodnik mój często podkreślał barbarzyństwo hiszpańskich żołdaków, którzy rozbijali azteckie rzeźby, przetapiali znakomite figurynki ze złota na monety z wizerunkiem cesarza itd. Powiedziałem mu wtedy: „Sądzisz, że to byli barbarzyńcy – ale może to byli prawdziwi Europejczycy, może nawet ostatni prawdziwi; ci ludzie brali na serio swoją chrześcijańską i łacińską cywilizację i z tej właśnie nie mieli żadnych powodów, by ochraniać przed zniszczeniem pogańskie bożki czy też odnosić się z estetycznym dystansem albo z ciekawością muzeologów do obiektów, które nosiły inny, a więc wrogi sens religijny. Jeśli ich zachowanie wydaje nam się oburzające, to może dlatego, że nam samym zarówno ich cywilizacja jak nasza własna stały się obojętne?”[3].

Uznanie kogoś za barbarzyńcę zależy od tego, kto dokonuje aktu „uznania” i w jaki sposób definiuje to, co przynależy do danej kultury bądź cywilizacji. Warto zastanowić się, czy faktycznie barbarzyństwo powstaje, gdy stajemy się bardziej „obojętni” na to, co Marks określał mianem nadbudowy, a może barbarzyństwo „zanika”, staje się archaicznym pojęciem, nic nie znaczącym przy założeniu równości wszystkich kultur, bez względu na to, co ta równość miałaby oznaczać?

Link do eseju „Szukając barbarzyńcy”:

http://www.kulturologia.uw.edu.pl/page.php?page=tekst&haslo=kolakowski


[3] L. Kołakowski, Czy diabeł może być zbawiony i 27 innych kazań, Kraków 2006, s. 15.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s