LAMPA PIĘKNA I UROCZA

Dla socjologa każda codzienna czynność może być inspirująca. Inspirujące może być nawet poszukiwanie lampy. I było. Przeglądając oferty w popularnym serwisie internetowym znalazłam wspaniały przykład przedmiotu, o którym będzie ten artykuł.

Oto lampa. Ta lampa nie jest zwykłą lampą. Jest „piękna, dekoracyjna”, nadaje pomieszczeniom intymny klimat i ożywia je. Idealna lampa dla każdego wygląda tak:

Uczucia do lampy
Lampa, poza cechami wymienionymi w opisie, posiada też inne: jest sztuczna, „filmowa”, niewielka, lecz o dużej sile wyrazu. Posiadanie tej lampy warunkuje nieposiadanie niczego innego w danym pomieszczeniu. Ważki, kalina, winogrono, kwiaty, kolory… to wszystko sprawia wrażenie przesady, ogromu, nawału, eklektyzmu. Z jednej strony stary kościelny witraż, z drugiej- ołowiana podstawa w wymyślne wzory. Z jednej strony zachowanie powagi, z drugiej- śmieszność. Poza tym lampa- jak sądzę- nie daje światła, a rozpyla je, nie spełnia więc podstawowej funkcji: oświetlania.

Przecież kamp nie świeci
Ta lampa, ta podróba lampy Tiffany’ego, wpisuje się doskonale w nurt zwany kampem. Po pierwsze łączy się z pewnym rodzajem estetyki, który znamy z wiejskich i miejskich domów nowobogackich, ma być stylowa. Po drugie jest dekoracyjna, przyozdobiona wszystkim, co tylko możliwe, przez co prawdopodobnie pozbawiona została pierwotnej funkcji oświetlania na rzecz „wyglądania”; nie jest lampą, lecz „lampą”: pełną przesady, trudną do zgrania z pozostałymi meblami, może nawet kapryśną „lampą”. W ten sposób przestaje być tylko produktem, a staje się czymś, co znaczy więcej (lub chce znaczyć). To przykład na kamp w czystej, naiwnej postaci, kamp stworzony z powagą, z chęcią udekorowania, uatrakcyjnienia i oświetlenia jakiejś przestrzeni, kamp udający sztukę, artyzm, ale przez przesadę, przerost formy nad walorami użytkowymi (treścią) wciąż tylko ją udający. Blask, teatralność, nadmiar, stylowość, niezwykłość, niecodzienna forma wraz z wymienionymi wcześniej elementami decydują o zaliczeniu tej lampy do kampu.

Lampa na granicy
Znaleziona przeze mnie lampa jest manifestacją tego, co w kulturze popularne, nawiązaniem do znacznie droższego oryginału. Oryginalne lampy Tiffany posiadały wszystkie cechy, które kazały uznać je za kicz, były jednak tworzone z pasją, chciały być formą sztuki. Czy ta lampa chce być sztuką? Na fotografii widać, że stoi na starym, stylowym biurku, co może sugerować, że jest przeznaczona dla „ludzi z gustem”, posiadających już coś, co jest antykiem lub go przypomina. To z kolei pozwala wysnuć inny wniosek: odbiorca, zdefiniowany przez aktualnego właściciela lampy, może albo reinterpretować znaczenie kiczu i uwielbiać go, albo po prostu kupić tą lampę, bez wiedzy o tym, że jest kiczem, że jest produktem kultury popularnej. Sam fakt „stylizacji na Tiffany”, na coś starego, dawnego, znanego pozwala na umieszczenie tej lampy nie tylko pod nazwą „kamp”, lecz też pod nazwą „kicz”. W zależności od przyjętego kierunku myślenia „lampa” jest bardziej kampem lub bardziej kiczem, jest na granicy tych dwóch estetyk.

Tekst, z którego korzystałam:

S. Sontag, Notes on ‚camp’, za: http://www.math.utah.edu/~lars/Sontag::Notes%20on%20camp.pdf, data dostępu: 16.05.2013.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s